-
Leniwy Poranek 4:150:00/4:15
-
Nasz Dom 3:390:00/3:39
-
Bluszcz 4:110:00/4:11
Chwile
jest taka cisza przydrożna,
której Bóg dał na imię milczenie
więc w posągów przyobleka nas postać
szelest trawy, szum obłoków na niebie
i jest tak, że wrośniętym wpół-drogi
ziemia spokój wśród korzeni przemyca,
słowo słowu się staje ubogie
i wraz z cieniem stapia się w nicość
uroczystym przestworzem przejęci,
pośród łąk zaklinamy milczenie,
pośród drzew wyganiamy z pamięci
wszystko to, co nie było spełnieniem
Ty na wietrze falując jak zboże
ruszasz lekko w zapachy spowita,
ja za Tobą, z podniesionym czołem
- widzę kwiat jak w słońcu rozkwita.
SEN
Miałem taki dziwny sen,
gdzieś byłem, chociaż nie wiem gdzie,
rosły wiotkie modrzewie,
na łące pod niebem.
A gdzie chabry i maki,
pląsał starzec garbaty,
cztery panny wysmukłe
grały mu na lutniach
sen miałem taki....
Śniła mi się gospoda,
a po środku niej krowa,
złotą miała obrożę,
diamentowe poroże,
Tam za stołem żebracy,
przy świecach z pałacu,
jedli bażanty i kraby,
ze srebrnej zastawy,
sen mialem taki.....
A potem jeszcze śnił mi się czas łagodny jak dotyk…
Tak dyskretnie nas zostawiał samym sobie,
I nie trzeba było spieszyć chwili tak gwałtownie,
nie pragnąć nic i nic już nie tracić
sen miałem taki....
JESIEŃ
Kapiące ciepłym miodem słońce
popołudniowe, przygarbione…
i ptaków sztorm odlatujących,
w przestworza ciche i przymglone.
I nieustanne wędrowanie
w szelestach złotych i czerwonych
oraz srebrzyste rozciąganie
babiego lata strun wrześniowych...
I nieodzowne tajemnice
wilgotniejących serc ogrodów
co pamięć lata im zatraca
mgła balsamiczna, mgła wąsata
Mgła w którą trzeba się zanurzyć,
gdy przyjdzie jesień ta ostatnia…
gdy z życia tyle co z podróży -
wspomnienie zbyt krótkiego lata.
Lecz póki co my w świetle trwamy,
czas niech się czai, jeśli musi
z zimnym oddechem za plecami,
twarze nam ciepłe słońce rosi.
NA TWOJĄ CZEŚĆ
Na Twoją cześć zapalam gwiazdy co noc
i słońce spycham w mrok na Twoją cześć
i namiot ciszy rozpinam pośród drzew co noc
byś bez obawy mogła do mnie wejść
Na Twoją cześć zaplatam warkocz chmur
i rozczochrane grzywy drzew na Twoją cześć
zaplatam nocą w najpiękniejszy wzór
byś w uniesieniu mogła do mnie wejść
Na Twoją cześć witraże dźwięków niosę
poprzez nabrzmiały szumem wiatru chór
zmęczonych krzykiem, dniem zgarbionych głosów
byś w ukojeniu mogła do mnie wejść
Na Twoją cześć splątuję kształty rzeczy
i światło mieszam z cieniem i rozleniwiam czas
zdmuchuję zabłąkane światło świecy
by znikło wszystko wokół, wszystko oprócz nas
TU GDZIE CIĘ NIE MA
“Może przywołam Ciebie szeptem
bolesnym ruchem małych warg”
może przyciągnie swym widokiem
mych myśli kołujący ptak
Tu, gdzie Cię nie ma jest tęsknota
mój cień za Twoim cieniem drży…
tu, gdzie Cię nie ma....
Może przywołam Ciebie gestem
łagodnym ruchem jednej dłoni
może usłyszysz moje serce,
co z wieży ciała mego dzwoni
Tu, gdzie Cię nie ma...
A może zwabi Cię tu zmrok,
Twój cień zgęstnieje w moich drzwiach,
może przywiedzie Cię do okien,
pożaru mego ciała blask
Tu, gdzie Cię nie ma...
BLUSZCZ
(Tomasz Zaczkiewicz-Mazur)
Bluszcz ścianą się płoży
ja sam siebie mnożę
w tych samych snach
Ja wiem oczywiście
Ty byłaś tym liściem
co w oknie drżał
Ja też tutaj byłem
szczęśliwy trzy chwile
i miałem psa
Mój płomień ze świecy
skradł wiatr mi i leci
w jesienny sad
Nie mogłem go ustrzec
więc szukam go w lustrze
lecz widzę strach
A knot co owdowiał
w swym sercu zachował
ostatni żar
Chleb mój codzienny
grób nasion bezdenny
ze stołu spadł
I jak to się stało
że jest mnie tak mało
zaledwie łza
LENIWY PORANEK
Ile kaw jeszcze wypitych na ganku
palonych słońcem, ze szczyptą wiatru
jak dużo takich leniwych poranków
i mnie i ciebie pachnącej tymiankiem
Jak wiele traw pomiętych na łące
igieł sosnowych wplątanych we włosy
maków, kąkoli i chabrów płynących
wśród głów rozgrzanych
i stóp naszych bosych
Kręci się, kręci się ziemia z łoskotem
dziwniej i głośniej z każdym obrotem
co z nami będzie, co będzie kochanie
gdy niespodziewanie - stanie?
Ile przed nami zachodów czerwonych,
co gasną z wolna na twojej skórze,
i pocałunków wśród nocy lipcowych
gdy cisza szemrze jak rzeka w chmurze.
I nocy jak wiele przy blasku księżyca,
gdy gwiazdy lecą w objęcia nasze,
ile tajemnic, ukrytych w źrenicach,
których nikomu i nigdy nie zdradzę.
Kręci się, kręci się ziemia z łoskotem
dziwniej i głośniej z każdym obrotem
co z nami będzie, co będzie kochanie
gdy niespodziewanie - stanie?
NASZ DOM
Tam na wzgórzu jest nasz dom
pośród traw wysokich stoi on
nie widać mnie
nie widać cię
kiedy w tej trawie kochamy się
Tam na wzgórzu jest nasz dom
obok strumyk srebrzy cichą toń
nie widać mnie
nie widać cię
gdy w ziemnej wodzie kąpiemy się
Tam na wzgórzu jest nasz dom
dzikie wino szczelnie otuliło go
nie widać cię
i nie widać mnie
gdy kwaśnym winem raczymy się
Tam na wzgórzu jest nasz dom
obok róża dzika a nad nią klon
nie będzie mnie
i nie będzie ciebie
tylko pod klonem,
tam pod tym klonem
mogiły dwie…
PIES, CZYLI PIESENKA DLA MAĆKA
W deszczu pod murami idzie sobie pies
ja jego śladami pod murami też
dokąd przyjacielu w taką noc i deszcz?
czy też chcesz zapomnieć, czy też chcesz...
Lampy kapią złotem na łysy grzbiet psa
a Johann Sebastian smutno w rynnach łka
cóż to przyjacielu gna cię w taki deszcz?
czy to ta tęsknota, która gna i mnie...
Sporo dróg przeszedłem - taka dola psia
jakoś do tej pory nie wiodło się nam
tak to bywa kiedy goni się za snem
co się przyśnił kiedyś i ucieka z dniem
jak to sen...
Słuchaj stary gdzieś tam czeka na nas ktoś
będzie dla nas miejsce i dla ciebie kość
ogień na kominku cudnie będzie grzał
jakiś świerszcz zbłąkany koncert zrobi nam
TANIEC O PORANKU
(Tomasz Zaczkiewicz-Mazur)
Choć jest jeszcze ciemno
Ty biegniesz przede mną
na leśną polanę,
gdzie mgły zwichrowane
gdzie zasnął skrzat...
Świerszcz frakiem zielonym
wita cię ukłonem
i pod pajęczą nitką
już każe swym skrzypkom
dla ciebie grać...
Choć nie ma już wiosny
i chłodu jest tyle
Ty w tańcu miłosnym
jesteś tym motylem
nie znającym traw...
Twarz muślinem skryta
twoja tajemnica,
której nie odkrywam
bo piękna ta chwila
tylko ty mnie znasz...
Niekiedy się lękam
tak zimna twa ręka
lecz śmiechu drobina
starczy... zapominam
i dalej ruszam w tan
Gdy stopy tak lekko
trącają mgieł mleko
a włosy twe zwiewne
przeplatam mym śpiewem
nikt nie widzi nas
Nim minie poranek
Ty skończysz swój taniec
jutro się nie zjawisz
by mi pozostawić
pierwszej rosy dreszcz
Ja mieniąc się tęczą
chcę szukać cię pieśnią
nie wiem czy o poranku
tańczyłem z kochanką
czy to była.... śmierć?
MARZENIE
(Tomasz Zaczkiewicz-Mazur)
Kiedy na zmierzchu zaloty się wydam
odnajdę zmytych kolorów przestrzenie
i jak szaleniec, co z ram płótna wydarł
ucieknę w gorączce przez myśli zdziwienie
Pełnią się wdzięczy stęskniona zasadzka
więc jej oddaję obrazu sztalugi
na którym siebie nie potrafię zastać
na którym zwiodę pogoni dnia sługi
Zaklęciem wstrzymany pęd liści olchowych
wplata me skronie w tajemną wiązankę
i wabi mnie w tańcu nad staw zacieniony
gdzie spotkam ukradkiem strumienia kochankę
Tam gest powszedni nie sięga mych ramion
kiedy jej postać ruchem toni kreślę
tam inną barwą pejzaże się zdradzą
kiedy odrzuci z rzęs wodnych sukienkę
A wtedy umknie w spłoszonej wód szacie
zniknie zdumiona bliskością dotyku
bo ktoś zatęsknił na nasze spotkanie
i nas zawołał z psot zmysłów donikąd
Nim się pożegnam już falą zmaleję
przedświt ułowi mnie w szare chusty
nieznaną rzeką odpłynie marzenie
lecz zdołam przed brzaskiem malunek mój ukryć...
BŁĘKITNIENIE
A niebywale błękitną jest rzeczą
Twój uśmiech wpół-jawny wpół-skryty
na powitanie dnia zrodzonego
ze snu i z tajemnicy
Głowę powoli wynurzasz z ramion
w pół-śnie wypływasz z pościeli
zauroczona światła drganiem
Twa stopa błogosławi ziemi
Stajesz przy oknie odziana w drzewa
co z drugiej strony ulicy
cicho i listnie w słońcu dojrzewasz
obietnicą kolejnych świtów
I kiedy kawę nalewasz z dzbanka
świętując cud ten powszedni
to cała jesteś tęsknotą poranka
za każdą chwilą tu na tej ziemi
A moje myśli - obłoki na niebie
widzę w przejrzystościach drzewa
jak z każdą chwilą przybywa nam siebie
i z każdą - coś w nas umiera
AMENDOLEA
Amendolea, Amendolea
szumiąca rzeką w cytrusowych drzewach
w cieniu bergamot i w blasku słońca
a ja - a ja tęsknię bez końca…
Amendolea, Amendolea
jak ptak cierpliwa na błękicie nieba,
w sukni z pomarańcz i gorzkich ziół
a mnie - mnie już jest tylko pół
Amendolea, Amendolea
w ramionach Ruffia cicho omdlewa
już w cieniu góry ze wstydu się chowa
a ja wciąż Ciebie wołam i wołam…
Amendolea, Amendolea
noc przyjdzie chłodna jak czoło kamienia
dalekie morze raz błyśnie, raz zgaśnie
a ja wiem, że już dzisiaj nie zasnę…
BLUES-O-CIEŃ
Pod nocnym niebem
mam zwykle dwa cienie
jeden od księżyca
drugi od latarni
jeden pełen życia
drugi raczej marny
lewy jest od serca
prawy od rozumu
jeden chce z umiarem
drugi chce na umór
Pod nocnym niebem
mam zwykle dwa cienie
jeden od śledziony
drugi od wątroby
jeden mocno czarny
drugi bardziej płowy
jeden chce na wódkę
drugi chce do ciebie
z którym dalej iść mam
nie wiem, sam już nie wiem
Pod nocnym niebem
mam zwykle dwa cienie
jeden jest nieśmiały
drugi pewny siebie
jeden kocha życie
drugi tylko siebie
jeden chce na skróty
a drugi wytrwale
jeden dałby wszystko
a ten drugi wcale
Pod nocnym niebem
mam zwykle dwa cienie
jeden jest prawdziwy
a drugi fałszywy
prawy pracowity
a lewy leniwy
jeden ciągnie w prawo
drugi chce na lewo
nie wiem co mam robić
bo przede mną drzewo
A ja tu pośrodku
między nimi dwoma
tu pod nocnym niebem
pod tym niebem co nad
z takim bluso-cieniem
z tym tu cienio-blusem
chyba to przeczekam
chyba czekać muszę
kiedy słońce wstanie
z jednym dalej ruszę…
bo pod dziennym niebem
cień jest tylko jeden
doczekam do rana
i zamknięta sprawa
KOŁYSANKA
Śpij i śnij
chociaż płoną chmury
a ziemia drży
niech kopuły złote
budzą się - nie ty
ty śpij i śnij
Śpij i śnij
z pękniętego nieba
spadły ptaki trzy
na mogiły ulic
w martwe gniazda drzew
a ty śpij i śnij
Śpij i śnij
czarne słońce wstanie dziś
ciemny wzejdzie świt
tu w korzeniach miasta
dni są jak noce a noce jak dni
więc śpij i śnij
Śpij i śnij
niech płoną chmury
niech ziemia drży
z krwawiącego miasta
nie zostało nic
lecz ty śpij i śnij
śnij i śpij…