MIASTECZKA

Są takie małe miasteczka
gdzie byłoby nam najlepiej
uliczki są tam nieduże
lecz dużo ptaków jest w lecie

I ludzie w domach niewielkich
niewielkie mają zmartwienia
są takie małe miasteczka,
z maleńkim spłachetkiem nieba

A miłość w małych miasteczkach
tam miłość u siebie jest w domu
w cienistych mieszka zaułkach
nie mając nic za złe nikomu

Cisza w małych miasteczkach
cisza tam jest najcichsza
w leniwych sypia podwórkach
i grzbiety kotom wygina

Nic się ważnego nie zdarza
na tak niedużych przestrzeniach
rankami słońce się rodzi,
a wieczorami umiera.  

A miłość w takich miasteczkach
tam miłość u siebie jest w domu
w cienistych mieszka zaułkach
nie mając nic za złe nikomu

spakujmy sie i wyjedźmy
dziś jeszcze lub jutro rano
nie bierzmy rzeczy zbyt wielu
bo miejsca tam - bardzo mało 

CZAS

Ten czas nas zaskoczył jak jesienny deszcz
a my przecież dwa sklejone liście w pełni lata drzew
tylko popatrz jak te drzewa wstydzą się nagości swej
biały zakrył je puch, długi pokrył je sen

Ten czas spadł tak na nas jak lawina z gór
i milczeniem nas zasypał od stóp do głów
teraz drogą błądzą cienie naszych przeszłych dni
opustoszał stary dom i nie mieszka w nim nikt.

Ten czas, czas wojenny, słyszysz - werbel gra
idą armie na czele jednej Ty, a drugą wiodę ja
pęknie świat, na dwie połowy znów rozpadnie się
gwiezdny nas poniesie wiatr, w różne strony dwie

Wciąż siedzimy przy stole, choć nie łączy już nas
bo czas, czas niedobry, rozsiadł się między nas
cztery krzesła, my dwoje, jeden stół, jeden stół
niby blisko a jednak Ty tam a ja tu…..

To nie ja

Nie, to wcale nie ja
z głową wbitą w ramiona idę tam
gdzie ptaki umierają w locie
w nocym chłodzie

Nie, to nie mój drży cień
między Twoim tak a Twoim nie
tym ptakom podobny
ginie chłodny

Nie, to nie moja twarz
przemknęła w tamtej szybie
szybko tak…
i nie moja przecież łza
zostawiła tamten ślad

Nie, to nie jest mój sen,
w którym żegnasz mnie razem z dniem
przecież rano się zjawisz,
nie zostawisz mnie

Nie, to wcale nie ja
z siwą głową w ramionach idę tam,
gdzie nadzieja cicho
z wiatrem znika...

Nie, to nie moja twarz
przemknęła w tamtej szybie
szybko tak…
i nie moja przecież łza
zostawiła tamten ślad

ANIOŁ

W cichym śnie
z chmurką w tle
Anioł spadł z wysokości
na drogę wśród drzew
gdzie wiatr liście rwie
kpiąc z wieczności

Skrzydła dwa 
złożył tak
jak się składa parasol
i ruszył pod wiatr
bez chórów bez harf
smutna zjawa

Trudno jest żyć bez miłości, bez
ciepłego oddechu jej
w taki zimny dzień

Poszedł sam
tam, gdzie bar
na rozstaju dróg
sam diabeł tam
wódkę gościom lał
więc go szybko ścięło z nóg

teraz w pyle drogi
plączą mu się nogi
wszyscy mijają pijanego
a on bełkocze, że
aniołem jest
i spadł z nieba wysokiego...

Trudno jest żyć bez miłości .…
w taki zimny dzieńj
jak ten

POŻEGNANIE Z LEOPOLDEM

„Nie widzą Ciebie moje oczy, 
nie słyszą Ciebie moje uszy,
a jesteś światłem w mej pomroczy,
a jesteś śpiewem w mojej duszy” *

księżyc wpadł nagle przez okno,
fotel oszronił i dywan…
wiem, że nie mogę Cię dotknąć,
Tu ani tam gdzie przebywasz...

„Nie widzą....”

Daleka i zimna jak księżyc
fruniesz gdzieś w gwiezdne przestrzenie
a ja tu sam pozostałem
i moje sprawy przyziemne

„Nie widzą...”

Pisał poeta Twardowski
spieszmy się, spieszmy z kochaniem
ludzie tak szybko odchodzą
i pusty fotel zostaje...

* fragment wiersza Leopolda Staffa

KANTYCZKA

Nie ma już nic we mnie, nic -
wszystko co miałem rozdałem
i  nisko  chylę mą głowę
na widok słońca nad ranem

Cichy jestem jak ptak
co sfrunął spod Twego smyka,
w niebo wysoko mnie niesie
Twoja muzyka!

Nie ma już we mnie melodii 
i słowa nie ma żadnego,
powietrze lepkie od blasku
pełne jest Nienazwanego

Cichy jestem jak ptak
co sfrunął spod Twego smyka,
w niebo wysoko mnie niesie
Twoja muzyka!

A pusty jestem jak szkło,
lekki jak mglisty poranek
kiedy wypełni mnie światło
rozłożę skrzydła i wstanę...

I będę tak jak ten ptak
co sfrunął spod Twego smyka.
w niebo wysoko mnie wzniesie
Twoja muzyka!

I jestem tak jak ten ptak
co sfrunął spod Twego jest smyka,
jak wiatr wysoko mnie niesie
Twoja muzyka!

W OKNIE

W oknie otwartym na oścież
słońca przymknięte oko,
ten dzień taki niedokończony
przez kogo - nie wiem przez kogo.

Śnią się drzewom obłoki,
obłokom zaś śni się niebo,
a ja z zadartym czołem
dlaczego? nie wiem dlaczego...

Może ktoś o mnie wpół szepta
może wpół-modli się za mnie
i tak jak ja gdzieś tam stoi
w oknie otwartym na oścież oknie.

Może tak samo się dziwi,
tak samo tęskni i moknie
i stoi jak ja tutaj stoję
w otwartym na oścież oknie.

Gwiazdy mrugają niepewnie,
deszczem już pachnie i nocą.
kto gwiazdy przetyka deszczem,
kto srebrzy obłoki i po co?

I nie wiem jeszcze na pewno
ważniejszych rzeczy kilka
i czemu jakaś tęsknota 
tak się przeze mnie przemilkła.

OSTATNI TANIEC

To nasz ostatni tej nocy taniec,
tu jeszcze wszystko może się zdarzyć,
kiedy zagrają w nas pierwsze takty
upojnym rytmem magicznych zaklęć.
Tak, o tak..

To nasz ostatni tej nocy taniec,
jak cień tak za mną suniesz w nieznane,
bliżej jest czerwień, bliżej jest błękit
z każdym szelestem twojej sukienki.
Tak, o tak...

Ja wiem, że każdy krok oddala nas
od tylu możliwych chwil,
twój cień nie pozna mego cienia w czas
kiedy odkryje nas świt...

To nasz ostatni tej nocy taniec,
wabi nas kusi nas świata krawędź,
gdzie nie ma czasu ani przestrzeni
oprócz twych włosów burzliwej czerni.
Tak, o tak...

To nasz ostatni tej nocy taniec,
więc nie wypuszczam cię z ramion, nawet
kiedy muzyka echem wybrzmiewa,
bo w mojej dłoni twoja omdlewa…
Tak, o tak...

NIEUTULONY

W cafe du Notre Damme
za stołem smutny pan,
bo Pani znów nie przyszła,
żadnej wiadomości
nie przysłała Pani - nie.

I pewnie pójdzie sam
przez bulwar Saint Germain,
bo może cud się zdarzy
i wśród mijanych twarzy
ujrzy Pani piękną twarz...

Wiem to na pewno -
on jest dla Pani duszą pokrewną!

Lecz Pani nie wie,  że 
czekam tak całe dnie
i całe czekam noce
pod marzeń srebrnym kocem -
ja o Pani tylko śnię!

Wiem, przyjdzie taki dzień
gdy Pani zjawi się.
U progu mego staniesz,
na zawsze już zostaniesz. 
Ja to wiem.

I wiem to na pewno -
Pani jest moją duszą pokrewną!

Chwile

jest taka cisza przydrożna,
której Bóg dał na imię milczenie
więc w posągów przyobleka nas postać
szelest trawy, szum obłoków na niebie

i jest tak, że wrośniętym wpół-drogi
ziemia spokój wśród korzeni przemyca,
słowo słowu się staje ubogie
i wraz z cieniem stapia się w nicość

uroczystym przestworzem przejęci,
pośród łąk zaklinamy milczenie,
pośród drzew wyganiamy z pamięci
wszystko to, co nie było spełnieniem

Ty na wietrze falując jak zboże
ruszasz lekko w zapachy spowita, 
ja za Tobą, z podniesionym czołem
- widzę kwiat jak w słońcu rozkwita.

SEN

Miałem taki dziwny sen,
gdzieś byłem, chociaż nie wiem gdzie,
rosły wiotkie modrzewie,
na łące pod niebem.

A gdzie chabry i maki,
pląsał starzec garbaty,
cztery panny wysmukłe
grały mu na lutniach
sen miałem taki....

Śniła mi się gospoda,
a po środku niej krowa,
złotą miała obrożę,
diamentowe poroże,

Tam za stołem żebracy,
przy świecach z pałacu,
jedli bażanty i kraby,
ze srebrnej zastawy,
sen mialem taki.....

A potem jeszcze śnił mi się czas łagodny jak dotyk…
Tak dyskretnie nas zostawiał samym sobie,
I nie trzeba było spieszyć chwili tak gwałtownie,
nie pragnąć nic i nic już nie tracić
sen miałem taki....

JESIEŃ

Kapiące ciepłym miodem słońce
popołudniowe, przygarbione…
i ptaków sztorm odlatujących,
w przestworza ciche i przymglone.

I nieustanne wędrowanie
w szelestach złotych i czerwonych
oraz srebrzyste rozciąganie
babiego lata strun wrześniowych...

I nieodzowne tajemnice
wilgotniejących serc ogrodów
co pamięć lata im zatraca
mgła balsamiczna, mgła wąsata

Mgła w którą trzeba się zanurzyć,
gdy przyjdzie jesień ta ostatnia…
gdy z życia tyle co z podróży - 
wspomnienie zbyt krótkiego lata.

Lecz póki co my w świetle trwamy,
czas niech się czai, jeśli musi
z zimnym oddechem za plecami,
twarze nam ciepłe słońce rosi.

NA TWOJĄ CZEŚĆ

Na Twoją cześć zapalam gwiazdy co noc
i słońce spycham w mrok na Twoją cześć
i namiot ciszy rozpinam pośród drzew co noc
byś bez obawy mogła do mnie wejść

Na Twoją cześć zaplatam warkocz chmur
i rozczochrane grzywy drzew na Twoją cześć
zaplatam nocą w najpiękniejszy wzór
byś w uniesieniu mogła do mnie wejść

Na Twoją cześć witraże dźwięków niosę
poprzez nabrzmiały szumem wiatru chór
zmęczonych krzykiem, dniem zgarbionych głosów
byś  w ukojeniu mogła do mnie wejść

Na Twoją cześć splątuję kształty rzeczy
i światło mieszam z cieniem i rozleniwiam czas
zdmuchuję zabłąkane światło świecy
by znikło wszystko wokół, wszystko oprócz nas

TU GDZIE CIĘ NIE MA

“Może przywołam Ciebie szeptem
bolesnym ruchem małych warg”
może przyciągnie swym widokiem
mych myśli kołujący ptak

Tu, gdzie Cię nie ma jest tęsknota
mój cień za Twoim cieniem drży…
tu, gdzie Cię nie ma....

Może przywołam Ciebie gestem
łagodnym ruchem jednej dłoni
może usłyszysz moje serce,
co z wieży ciała mego dzwoni

Tu, gdzie Cię nie ma...

A może zwabi Cię tu zmrok,
Twój cień zgęstnieje w moich drzwiach,
może przywiedzie Cię do okien,
pożaru mego ciała blask

Tu, gdzie Cię nie ma...

BLUSZCZ

(Tomasz Zaczkiewicz-Mazur)

Bluszcz ścianą się płoży
ja sam siebie mnożę
w tych samych snach

Ja wiem oczywiście
Ty byłaś tym liściem
co w oknie drżał

Ja też tutaj byłem
szczęśliwy trzy chwile
i miałem psa

Mój płomień ze świecy
skradł wiatr mi i leci
w jesienny sad

Nie mogłem go ustrzec
więc szukam go w lustrze 
lecz widzę strach

A knot co owdowiał
w swym sercu zachował
ostatni żar

Chleb mój codzienny
grób nasion bezdenny
ze stołu spadł

I jak to się stało
że jest mnie tak mało
zaledwie łza

LENIWY PORANEK

Ile kaw jeszcze wypitych na ganku
palonych słońcem, ze szczyptą wiatru
jak dużo takich leniwych poranków
i mnie i ciebie pachnącej tymiankiem

Jak wiele traw pomiętych na łące
igieł sosnowych wplątanych we włosy
maków, kąkoli i chabrów płynących
wśród głów rozgrzanych 
i stóp naszych bosych

Kręci się, kręci się ziemia z łoskotem
dziwniej i głośniej z każdym obrotem 
co z nami będzie, co będzie kochanie
gdy niespodziewanie - stanie?

Ile przed nami zachodów czerwonych,
co gasną z wolna na twojej skórze,
i pocałunków wśród nocy lipcowych
gdy cisza szemrze jak rzeka w chmurze.

I nocy jak wiele przy blasku księżyca,
gdy gwiazdy lecą w objęcia nasze,
ile tajemnic, ukrytych w źrenicach,
których nikomu i nigdy nie zdradzę.

Kręci się, kręci się ziemia z łoskotem
dziwniej i głośniej z każdym obrotem 
co z nami będzie, co będzie kochanie
gdy niespodziewanie - stanie?

NASZ DOM

Tam na wzgórzu jest nasz dom
pośród traw wysokich stoi on
nie widać mnie
nie widać cię
kiedy w tej trawie kochamy się

Tam na wzgórzu jest nasz dom
obok strumyk srebrzy cichą toń
nie widać mnie
nie widać cię
gdy w ziemnej wodzie kąpiemy się

Tam na wzgórzu jest nasz dom
dzikie wino szczelnie otuliło go
nie widać cię
i nie widać mnie
gdy kwaśnym winem raczymy się

Tam na wzgórzu jest nasz dom
obok róża dzika a nad nią klon
nie będzie mnie
i nie będzie ciebie
tylko pod klonem, 
tam pod tym klonem
mogiły dwie…

PIES, CZYLI PIESENKA DLA MAĆKA

W deszczu pod murami idzie sobie pies
ja jego śladami pod murami też
dokąd przyjacielu w taką noc i deszcz?
czy też chcesz zapomnieć, czy też chcesz...

Lampy kapią złotem na łysy grzbiet psa
a Johann Sebastian smutno w rynnach łka
cóż to przyjacielu gna cię w taki deszcz?
czy to ta tęsknota, która gna i mnie...

Sporo dróg przeszedłem - taka dola psia
jakoś do tej pory nie wiodło się nam
tak to bywa kiedy goni się za snem
co się przyśnił kiedyś i ucieka z dniem
jak to sen...

Słuchaj stary gdzieś tam czeka na nas ktoś
będzie dla nas miejsce i dla ciebie kość
ogień na kominku cudnie będzie grzał
jakiś świerszcz zbłąkany koncert zrobi nam


 

 


 

TANIEC O PORANKU

(Tomasz Zaczkiewicz-Mazur)

Choć jest jeszcze ciemno 
Ty biegniesz przede mną
na leśną polanę, 
gdzie mgły zwichrowane
gdzie zasnął skrzat...

Świerszcz frakiem zielonym
wita cię ukłonem
i pod pajęczą nitką 
już każe swym skrzypkom
dla ciebie grać...

Choć nie ma już wiosny 
i chłodu jest tyle
Ty w tańcu miłosnym 
jesteś tym motylem
nie znającym traw... 

Twarz muślinem skryta
twoja tajemnica,
której nie odkrywam
bo piękna ta chwila
tylko ty mnie znasz...

Niekiedy się lękam 
tak zimna twa ręka
lecz śmiechu drobina
starczy... zapominam
i dalej ruszam w tan

Gdy stopy tak lekko
trącają mgieł mleko
a włosy twe zwiewne
przeplatam mym śpiewem
nikt nie widzi nas 

Nim minie poranek 
Ty skończysz swój taniec
jutro się nie zjawisz 
by mi pozostawić
pierwszej rosy dreszcz

Ja mieniąc się tęczą 
chcę szukać cię pieśnią
nie wiem czy o poranku 
tańczyłem z kochanką
czy to była.... śmierć?

MARZENIE

(Tomasz Zaczkiewicz-Mazur)

Kiedy na zmierzchu zaloty się wydam
odnajdę zmytych kolorów przestrzenie
i jak szaleniec, co z ram płótna wydarł
ucieknę w gorączce przez myśli zdziwienie

Pełnią się wdzięczy stęskniona zasadzka
więc jej oddaję obrazu sztalugi
na którym siebie nie potrafię zastać
na którym zwiodę pogoni dnia sługi

Zaklęciem wstrzymany pęd liści olchowych
wplata me skronie w tajemną wiązankę
i wabi mnie w tańcu nad staw zacieniony
gdzie spotkam ukradkiem strumienia kochankę

Tam gest powszedni nie sięga mych ramion
kiedy jej postać ruchem toni kreślę
tam inną barwą pejzaże się zdradzą
kiedy odrzuci z rzęs wodnych sukienkę

A wtedy umknie w spłoszonej wód szacie
zniknie zdumiona bliskością dotyku
bo ktoś zatęsknił na nasze spotkanie
i nas zawołał z psot zmysłów donikąd

Nim się pożegnam już falą zmaleję
przedświt ułowi mnie w szare chusty
nieznaną rzeką odpłynie marzenie
lecz zdołam przed brzaskiem malunek mój ukryć... 

BŁĘKITNIENIE

A niebywale błękitną jest rzeczą
Twój uśmiech wpół-jawny wpół-skryty
na powitanie dnia zrodzonego
ze snu i z tajemnicy

Głowę powoli wynurzasz z ramion
w pół-śnie wypływasz z pościeli
zauroczona światła drganiem
Twa stopa błogosławi ziemi

Stajesz przy oknie odziana w drzewa
co z drugiej strony ulicy
cicho i listnie w słońcu dojrzewasz
obietnicą kolejnych świtów

I kiedy kawę nalewasz z dzbanka
świętując cud ten powszedni
to cała jesteś tęsknotą poranka
za każdą chwilą tu na tej ziemi

A moje myśli - obłoki na niebie
widzę w przejrzystościach drzewa
jak z każdą chwilą przybywa nam siebie
i z każdą - coś w nas umiera


 


 

AMENDOLEA

Amendolea, Amendolea 
szumiąca rzeką w cytrusowych drzewach
w cieniu bergamot i w blasku słońca
a ja - a ja tęsknię bez końca…

Amendolea, Amendolea
jak ptak cierpliwa na błękicie nieba,
w sukni z pomarańcz i gorzkich ziół
a mnie - mnie już jest tylko pół

Amendolea, Amendolea
w ramionach Ruffia cicho omdlewa
już w cieniu góry ze wstydu się chowa
a ja wciąż Ciebie wołam i wołam… 

Amendolea,  Amendolea
noc przyjdzie chłodna jak czoło kamienia
dalekie morze raz błyśnie, raz zgaśnie
a ja wiem, że już dzisiaj nie zasnę… 

BLUES-O-CIEŃ

Pod nocnym niebem
mam zwykle dwa cienie
jeden od księżyca
drugi od latarni
jeden pełen życia
drugi raczej marny
lewy jest od serca 
prawy od rozumu
jeden chce z umiarem
drugi chce na umór

Pod nocnym niebem
mam zwykle dwa cienie
jeden od śledziony
drugi od wątroby
jeden mocno czarny
drugi bardziej płowy
jeden chce na wódkę
drugi chce do ciebie
z którym dalej iść mam
nie wiem, sam już nie wiem

Pod nocnym niebem
mam zwykle dwa cienie
jeden jest nieśmiały
drugi pewny siebie
jeden kocha życie
drugi tylko siebie
jeden chce na skróty 
a drugi wytrwale
jeden dałby wszystko
a ten drugi wcale

Pod nocnym niebem
mam zwykle dwa cienie
jeden jest prawdziwy
a drugi fałszywy
prawy pracowity
a lewy leniwy
jeden ciągnie w prawo
drugi chce na lewo
nie wiem co mam robić
bo przede mną drzewo

A ja tu pośrodku
między nimi dwoma
tu pod nocnym niebem
pod tym niebem co nad
z takim bluso-cieniem
z tym tu cienio-blusem
chyba to przeczekam
chyba czekać muszę
kiedy słońce wstanie 
z jednym dalej ruszę…
bo pod dziennym niebem
cień jest tylko jeden
doczekam do rana
i zamknięta sprawa

KOŁYSANKA

Śpij i śnij
chociaż płoną chmury
a ziemia drży
niech kopuły złote 
budzą się - nie ty
ty śpij i śnij

Śpij i śnij
z pękniętego nieba
spadły ptaki trzy
na mogiły ulic 
w martwe gniazda drzew 
a ty śpij i śnij

Śpij i śnij
czarne słońce wstanie dziś 
ciemny wzejdzie świt
tu w korzeniach miasta
dni są jak noce a noce jak dni
więc śpij i śnij

Śpij i śnij
niech płoną chmury
niech ziemia drży
z krwawiącego miasta
nie zostało nic
lecz ty śpij i śnij
śnij i śpij…